niedziela, 31 marca 2013

Wesołych Świąt Wielkanocy!!



                                                      Mówi zając do baranka,
                                                      jaka piękna ta pisanka,
                                                      wtem z jajeczka wyszła kurka,
                                                      nastroszyła swoje piórka,
                                                      Teraz biega, głośno krzyczy,
                                                       że WESOŁYCH ŚWIĄT CI ŻYCZY!
                                                                                                                        Nicol

środa, 27 marca 2013

Hachiko


                                                                                                           Nicol

piątek, 22 marca 2013

Aidi

Aidi – rasa psa zaliczana do grupy molosów, wyhodowana w Afryce Północnej, na obszarze dzisiejszego Maroka. Pierwotnie był użytkowany przez plemiona koczownicze do polowania i do pilnowania stad zwierząt hodowlanych. Współcześnie staje się też psem stróżującym. Nie podlega próbom pracy.
Rys historyczny :
Aidi prawdopodobnie jest potomkiem dużych azjatyckich psów pasterskich. Francuska nazwa rasy chien de l’Atlas określa jej pochodzenie – góry Atlas w Maroko.
Klasyfikacja FCI :
W klasyfikacji FCI rasa ta została zaliczona do grupy II – Pinczery, sznaucery, molosy i szwajcarskie psy do bydła, sekcja 2.2 – Molosy typu górskiego.
Wygląd :
-Budowa
Muskularny, silnie zbudowany pies.
-Szata i umaszczenie :
Umaszczenie dowolne. Sierść powinna być gęsta i dość długa (krótka jest uważana za wadę), szczególnie na ogonie i tylnych nogach; wokół szyi powinna tworzyć grzywę (bardziej widoczną u samców). Szata ma za zadanie chronić psa przed zimnem, deszczem oraz atakami dzikich zwierząt.
Zachowanie i charakter :
Jest to pies czujny, nieufny wobec obcych, ma silny instynkt obronny. Wykazuje przy tym wiele energii i zwinności.
Użytkowość :
Psy te nigdy nie były wykorzystywane jako typowe psy pasterskie. Broniły stad i własności pasterza, a przy tym towarzyszyły chartom sloughi w polowaniach. Aidi tropił zwierzynę wykorzystując swój doskonały węch, a zadaniem sloughi było jej doścignięcie i powalenie. Dobrze radzą sobie z rolą psa stróżującego.
Popularność :
Rasa ta nie jest w Polsce spotykana.
Ciekawostki :
W Maroko istnieje klub, którego zadaniem jest ochrona i propagowanie narodowej rasy jaką jest aidi.
Oczekiwana długość życia psów tej rasy wynosi 10–11 lat.

                                                                                                  Nicol

czwartek, 14 marca 2013

Co warto wiedzieć o tresurze kotów?-Cała prawda o szkoleniu mruczków

CO WARTO WIEDZIEĆ O TRESURZE KOTÓW?-CAŁA PRAWDA O SZKOLENIU MRUCZKÓW

Tresura kota jest jak najbardziej możliwa, o czym świadczą dostępne w internecie liczne nagrania trików zdolnych mruczków. Popisy zwierząt zadziwiają niedowiarków, a cierpliwość i wytrwałość nauczycieli budzi podziw. Chcąc nie chcąc, rodzi się pytanie, czy jest możliwe wyszkolenie każdego kota i czy pospolity krnąbrny uczeń ma szansę odnieść sukces.

Koty znacznie szybciej od psów się nudzą i trudniej im skoncentrować się na monotonnym zadaniu, dlatego dzienny czas poświęcony tresurze nie powinien być zbyt długi. Najlepiej zorganizować krótkie, ciekawe sesje. Polecanymi metodami szkolenia są te oparte na nagradzaniu. Nagroda powinna być indywidualnie dobrana do upodobań kota. Może nią być smakołyk, pieszczota lub ulubiona zabawka byleby tylko ucieszyła pupila. Ważne, by kot skojarzył gest nagradzania z odpowiednim przez niego zachowaniem. Musi zatem odbywać się w określonym momencie. Zwierzę powinno zostać pochwalone w chwili, gdy wykona oczekiwane zadanie. Jeśli kot zbyt długo czeka na nagrodę, bywa zdezorientowany i traci zainteresowanie. Nie będzie także łączył faktu otrzymania nagrody z wykonanym prawidłowo trikiem. Każda pochwała, pieszczota, smakołyk zachęca go do powtórzenia danego zachowania, dlatego nie honoruj niepożądanych odruchów. Nie nagradzaj kota, gdy psoci lub głośno miauczy bez zadanej mu komendy.

Kota można zacząć uczyć od najprostszych sztuczek. Warto obserwować nastrój zwierzęcia i zacząć tresurę, gdy jest on pogodny, w pełni zrelaksowany. Szkolenie zestresowanego, sfrustrowanego osobnika skazane jest na niepowodzenie. Samo miejsce tresury powinno być ciche i neutralne dla odczuć kota. Najlepiej skupić uwagę zwierzęcia karmą lub kocią wędką, po czym przyzwyczaić go do dotykania, głaskania, rozciągania lub skakania. Przed szkoleniem nie ma co przekarmiać futrzaka, gdyż i tak podczas codziennych, urozmaiconych lekcji otrzyma znaczną porcję pożywienia oraz chętniej będzie starał się na nią zasłużyć. Ważne, by w danej sesji uczyć kota nazwy pojedynczej komendy np. "siad". Nie utrudniaj mu przyswajania wiedzy i nie myl poleceń innymi słowami jak: "zostań", "chodź", czy "stój". Aby nauczyć komendy "siad", wygodniej postawić futrzaka na stole, po czym unosi się rękę z jedzeniem nad jego głową. Następnie przesuwam się ją w kierunku ogona. Kot obserwując smakołyk w naturalny sposób usiądzie. W tym momencie się klika i mówi stanowczym głosem "siad", po czym od razu nagradza. Kiedy zwierzak nie siada, można delikatnie nacisnąć drugą dłonią na jego tył, jednocześnie przesuwając pokarm w stronę ogona. Po pewnym czasie pupil zrozumie zależność i ostatecznie nie trzeba już używać klikera. Podobnie postępuje się z innymi komendami.

Nauka kotów wykonywania poleceń bywa najtrudniejszym elementem wychowywania tych zwierząt, jednak cierpliwość i systematyczność właścicieli się opłaca. Szkolenia mruczków może obu stronom przynieść wiele satysfakcji oraz być świetnym pretekstem do spędzania wspólnie więcej czasu.

                                                                                    Nicol

Zmiany w ustawie o ochronie zwierząt i konsekwencje z nimi związane


ZMIANY W USTAWIE O OCHRONIE ZWIERZĄT I KONSEKWENCJE Z NIMI ZWIĄZANE

Od 1 stycznia 2012 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt (Dz. U. 2011 Nr 203 poz. 1373). Na mocy tej nowelizacji wprowadzono kilka istotnych zmian dotyczących handlu zwierzętami. Należy się z nimi zapoznać i je przestrzegać.

Głównymi zmianami od roku 2012 jest wprowadzenie zakazu rozmnażania psów i kotów w celach handlowych z wyjątkiem hodowli zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów. W praktyce oznacza to że handel psami i kotami może dotyczyć jedynie zarejestrowanych hodowli czyli zwierząt posiadających rodowód. Zmiana w ustawie ma zapobiec powstawaniu i rozwoju tzw. "pseudohodowli". Zabronione jest też wprowadzanie do obrotu (sprzedaży) zwierząt poza miejscami ich chowu lub hodowli. Wynika z tego faktu konieczność udania się nabywcom zwierząt wprost w miejsce hodowli, w celu nabycia zwierząt. Nie będzie możliwa sprzedaż, a za tym i kupno na targowiskach, giełdach i w domach prywatnych. To samo tyczy się kupowania psów i kotów rasowych wystawionych do sprzedaży za pomocą Internetu.

Zwierzaki nie pochodzące z hodowli można jedynie przekazywać za darmo. Zatem adopcja, nieodpłatne przekazywanie w dobre ręce jest nadal możliwa. Tak samo dotyczy to działalności schronisk dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statusowym celem działania jest ochrona zwierząt. Jeżeli chcesz jednak zakupić psa lub kota zgodnie z prawem, koniecznie upewnij się czy hodowla jest zarejestrowana a tym samym zwierzak posiada rodowód lub metrykę, upoważniającą do jego zakupu. Pomóż eliminować "pseudohodowle" i zapobiegać niekontrolowanemu oraz często niewłaściwemu rozmnażaniu się zwierząt.


                                                                                               Nicol

Kot-Najlepszy przyjaciel człowieka?

                             KOT-NAJLEPSZY PRZYJACIEL CZŁOWIEKA?

Najlepszy przyjaciel człowieka – słysząc to określenie oczami wyobraźni widzimy psa. Nie bez powodu, wszak to stworzenie wierne, towarzyskie, zawsze chętne do zabawy czy też wyjścia na spacer ze swoim panem. W dodatku z psem bardzo łatwo nawiązać kontakt i zrozumieć jego zachowanie i intencje. Zupełnie inaczej sprawa wygląda z kotami.

Zrozumieć kota
Koty… cóż, koty są jakieś inne. Przede wszystkim nie szczekają. Zdarza im się miauczeć, to prawda, ale czym jest miauczenie przy szczekaniu. W dodatku szczekanie psa ma zazwyczaj swoją łatwą do zrozumienia przyczynę. Gdy pies szczeka na obcą osobę – broni mieszkania i domowników. Szczeka, jak chce żeby mu dać jeść – przecież nie umie tego wyrazić inaczej. Szczeka, jak jego pan wraca do domu, nie potrafiąc pohamować swojej z radości. Zdarza się też, że obszczeka wychodzących gości, to z nadmiaru emocji. A kot? Kot miauczy… tak naprawdę nie do końca wiadomo dlaczego. Może chce mu się jeść? Nie… to może chce się przytulić? Hmm, ucieka? To może rzucić mu jego ulubioną zabawkę? Miauczy z nią w pysku? I dlaczego do licha miauczy zawsze o 3 w nocy? Za to bez wątpienia koty nadrabiają mruczeniem. Wystarczy takiego chwilę pogłaskać, a zaraz się zrewanżuje głębokim, jakże relaksującym terkotaniem. I od razu robi się przyjemniej.




Spacer po kociemu…
Poza tym koty nie wychodzą na spacer. A przepraszam, kotów się nie wyprowadza na spacer. Pomijam oczywiście tych desperatów widywanych z kotami na smyczy, którzy najwyraźniej zawsze chcieli mieć psa, ale kupowali po ciemku i coś nie wyszło… Ogólnie rzecz biorąc koci stosunek do spacerów wyraża się na dwa jakże różne sposoby. Może być albo całkowicie na NIE – co oznacza dosłownie „Nie wystawię nosa za próg i nawet nie staraj się mnie przekonać, czasem nie próbuj mnie wynosić na rękach, nie zbliżaj się do mnie w kurtce, nie nieeee NIEEEEE!!!”. Druga opcja brzmi mniej więcej tak „Czemu znowu zamknąłeś okno, nie wiesz, że chcę wchodzić i wychodzić kiedy tylko mi się podoba?!”. W każdym razie z kotem, w przeciwieństwie do psa, nie mamy co liczyć na jakże orzeźwiające, deszczowe spacery o 5 nad ranem.
To oczywiście nie jedyne różnice. Pies jest stworzeniem niezwykle chętnym do zabawy. Wystarczy pokazać mu piłeczkę, gumową kość, czy inną zabawkę, a uszy staną mu dęba, oczy prawie wyjdą z orbit i z walonym jęzorem będzie u twoich stóp gotowy na każdą zaproponowaną zabawę. Z kotem nie pójdzie tak łatwo. Trzeba wykazać się nie lada cierpliwością, uparcie wodząc końcem sznurka przed kocim nosem, żeby ten łaskawie się ruszył, a jak już to zrobi to po dwóch minutach i tak mu się znudzi.

Różne zastosowania ogona
Jedną z najbardziej charakterystycznych różnic między psami i kotami jest sposób wykorzystywania ogona. Do czego służy ogon psu, każdy widzi. W skrócie – działa na zasadzie radiatora z wiatraczkiem. Z tym, że radiatory odprowadzają ciepło, a psie ogony skutecznie odprowadzają nadmiar psich emocji. Po co ogon kotu? Trudno powiedzieć. Czasem nim pomacha, ale jakoś tak od niechcenia i chyba częściej, jak jest zły. Naukowa teoria mówi, że główna funkcja kociego ogona to pomoc w utrzymaniu równowagi podczas kocich szaleństw.

Kot 3d
I tym sposobem doszliśmy do rzeczy często najtrudniejszej do zaakceptowania przez osoby zastanawiające się nad zakupem kota. Kocie szaleństwa. O ile pies jest stworzeniem wybitnie dwuwymiarowym, dla kota trzeci wymiar nie jest żadną przeszkodą i możemy się go spodziewać absolutnie wszędzie. Półki, szafy, stoły i wszelkiego rodzaju zakamarki nie stanowią dla kota żadnej przeszkody, a nawet zachętę do eksplorowania otaczającej go przestrzeni. Stąd posiadacze kotów zmuszeni są do odpowiedniego przystosowania swojego mieszkania do kociego charakteru. Być może projektowanie wnętrz specjalnie z myślą o kocim towarzyszu jest pewną przesadą, jednak warto przygotować spokojny kącik na kocią kuwetę, pozasłaniać wszystkie wejścia za szafki, lodówkę itp. oraz poprzyklejać do podłoża wszelkie przedmioty stojące przy krawędzi i dające się łatwo stłuc.



Kot – nie dla każdego
Czytając ten artykuł możesz odnieść wrażenie, że koty zostały zaprojektowane na przekór wyobrażeniu idealnego przyjaciela człowieka. To prawda. Koty to wyjątkowo uparci indywidualiści, zawsze mający swoje zdanie i robiący wszystko jakby na przekór naszym oczekiwaniom. Być może właśnie dlatego sprawiają swoim właścicielom tyle przyjemności na co dzień. Koty to zdecydowanie stworzenia nietuzinkowe, które najlepiej odnajdą się u niebanalnych opiekunów.

                                                                                                 Nicol

Czym nakarmić żółwia?

                                             CZYM NAKARMIĆ ŻÓŁWIA?


Chyba niewiele jest osób, które nigdy w życiu nie opiekowały się - choćby przez krótki czas -jakimś zwierzęciem. W większości współczesnych domów jednym z lokatorów jest czworonożny przyjaciel człowieka - pies, a nieco rzadziej - chodzący własnymi drogami kot. Jednak na tych dwu zwierzętach lista domowych, czy raczej „udomowionych” stworzeń oczywiście się nie kończy. Hoduje się dziś w domach również różnego rodzaju gryzonie, a także najrozmaitsze gatunki ryb, ptaki, a nawet gady, takie jak węże czy żółwie wodno-lądowe, czy lądowe. Te ostatnie obecnie pojawiają się w sklepach zoologicznych, niezwykle rzadko, w większości wypadków otrzymać je można tylko na zamówienie.

Swoją drogą, warto wspomnieć, że jeszcze kilkanaście lat temu głośno było o nielegalnym handlu żółwiami lądowymi, przechowywanymi w niehumanitarny sposób. Jednak to, czy żółw jest dostarczany do nabywcy w sposób dla niego „dogodny” czy nie, to dopiero początek problemu. Sama hodowla bowiem wymaga przede wszystkim zdobycia odpowiedniej wiedzy. Żółwiowi lądowemu zapewnić należy odpowiednio duże terrarium, piasek, optymalną dla niego temperaturę, specjalną lampę i - nie zawsze łatwe do zdobycia - pożywienie… Jednym z najpoważniejszych i najbardziej brzemiennych w skutki błędów popełnianych podczas hodowli lądowych żółwi jest karmienie ich samą tylko sałatą. Roślina ta ma bardzo mało wartości odżywczych. Niedostarczenie żółwiowi odpowiedniej ilości witamin prowadzi z kolei do awitaminozy, a ta powoduje m. in. deformację skorupy, spowodowaną nieprawidłowym jej wzrostem. To w konsekwencji powoduje, że zwierzę może mieć problemy z chodzeniem, ponieważ nieodpowiednio wykształcona tylna, dolna część skorupy sprawia, że w pewnym momencie żółw zamiast poruszać tylnymi łapami ciągnie je za sobą, przez co chodzi wolniej, co z kolei źle wpływa na perystaltykę jelit. Dlatego dieta żółwia lądowego musi składać się z roślin bogatych w wartości odżywcze, np. brokułów, czy jarmużu. Wzbogacana powinna być specjalnym pożywieniem tworzonym specjalnie dla żółwi, które, nota bene, nie każdemu właścicielowi skorupy musi smakować.

Poza tym, nawet najstaranniej dobrana dieta i najbardziej przypominające naturalne otoczenie projekty wnętrz terrariów nie zastąpią zwierzętom ich środowiska naturalnego i zawsze będą tylko jego atrapą, produktem zastępczym, półśrodkiem.

Takie, banalne pewnie stwierdzenie otwiera drogę do – prowadzonych już zresztą niejednokrotnie - dyskusji na temat praw zwierząt. Można się zastanawiać na przykład, czy jako ludzie mamy prawo zamykać różnego rodzaju stworzenia w klatkach, po to tylko, by można było zobaczyć je na żywo, pokazać dzieciom i spędzić ciekawie czas spacerując po ogrodzie zoobotanicznym. W końcu dla dzieci zawsze to jakaś atrakcja i przyjemność. Natomiast to, czy dla oglądanych „okazów” czas spędzany w ZOO jest rzeczą równie przyjemną, uznać należy niewątpliwie za kwestię mocno dyskusyjną.

Dlatego lepiej może warto byłoby zastanowić się nad tym, czy na pewno nie jesteśmy w stanie zapewnić dziecku innych, może bardziej rozwijających atrakcji niż wycieczka po ZOO, a jako zwierzę domowe zaproponować małemu, zainteresowanemu światem zoologowi na przykład szczeniaka ze schroniska. Nawet jeśli w domu jest już jeden pies, może warto zaopiekować się drugim, zamiast sprowadzać z dalekich (znacznie cieplejszych!) krajów niełatwego w utrzymaniu żółwia.

                                                                                                    Nicol